Na każdym zebraniu jest taka sytuacja…

Newsy / OPUBLIKOWANE W

… że ktoś musi zacząć pierwszy. No to zaczynam.

Ten wpis inauguruje mój blog o RPG. Jeszcze nie wiem, co dokładnie się w nim będzie pojawiało – zapewne mnóstwo różnych rzeczy w zależności od tego, co akurat wpadnie mi do głowy. Na pewno będzie mowa o muzyce na sesjach, ale też będę się dzielił różnymi pomysłami i spostrzeżeniami dotyczącymi grania.

Ale zacznę od apelu do Was. W środowisku erpegowym i larpowym od lat trwają dyskusje na temat różnych stylów grania i wyższości jednych nad drugimi. Gamizm vs. narracjonizm vs. symulacjonizm, dużo turlania kostkami vs. mało turlania kostkami, trzymanie się systemu vs. stosowanie „hołmrulsów”, głęboka immersja vs. luźna gra towarzyska… i tak dalej. Zwolennicy różnych filozofii grania usiłują udowodnić reszcie świata wyższość swojego podejścia z uporem godnym lepszej sprawy i z sensem mniej więcej takim, jaki ma debata o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.

Napisać, że nie ma jednego „jedynie słusznego” stylu gry to truizm, ale to, o co chcę zaapelować, wiąże się z tym banalnym stwierdzeniem. Bądźcie elastyczni.

Zapewne zdarza się Wam grać z ludźmi, którzy preferują inny sposób gry niż Wasz ulubiony. Czy w związku z tym musicie się gorzej bawić? Wcale nie. Spróbujcie od czasu do czasu przestawić myślenie na inny tor, zmienić podejście i czerpać frajdę ze sposobu grania zaproponowanego przez innych. Może lubicie głęboko zanurzyć się w świat przedstawiony, wczuwać się w emocje bohatera, żyć jego życiem – ale jeśli traficie do drużyny, która traktuje sesje w pierwszej kolejności jako spotkanie towarzyskie, a wydarzenia w świecie gry przerywane są żartami i dygresjami – też możecie miło spędzić przy tym czas, ucząc się czerpania radości i satysfakcji z czegoś innego niż zwykle. Jeśli lubicie swobodę, jaką dają Wam różne zmiany w zasadach, które wprowadziliście na własny użytek, próba ścisłego przestrzegania mechaniki może się okazać interesującym, może nieco „munchkinowym” wyzwaniem – ile da się wycisnąć z tego, co wymyślili twórcy systemu. Jeżeli lubicie zdawać się w rozstrzyganiu wszystkiego na kostki, spróbujcie zaufać Mistrzowi Gry, który unika rzutów i prowadzi płynnie narrację – być może dzięki temu otrzymacie płynniej biegnącą opowieść. I tak dalej…

A przede wszystkim zrozumcie, że nie każdy szuka w grach fabularnych tego samego, co Wy i nie każdy patrzy na nie tak samo. To forma rozrywki, która dostarcza mnóstwa różnorodnych doznań i nie ma sensu ograniczać się, a tym bardziej narzucać ograniczenia innym.

Dlatego to, co będę tutaj pisał, to sugestie, podpowiedzi, propozycje, ale w żadnym przypadku nie prawdy objawione, które będę Wam narzucać. Bo przecież chodzi o to, żeby wszyscy dobrze się bawili, czyż nie?

Dodaj komentarz